|
Znaki są wieczyście niejasne, odczytywanie ich jest zawsze wyborem. Roland Barthes
piątek, 11 maja 2012
Temps perdu...
...an irretrievable past... ...a predetermined fate... ...an all-enveloping hopelessness. (from "Note on Film Noir" by Paul Schrader, 1971)
Night moves (1975)
Ellen Moseby:
[of a football game] Who's winning?
Harry Moseby: Nobody. One side is just losing slower than the other. (it's true that I've been watching almost exclusively noirs lately, but it's still quite a coincidence that the same gloomy line has come up twice within two days) Out of the past (1948)
[Kathie is playing roulette] Jeff Bailey: That's not the way to win. Kathie Moffat: Is there a way to win? Jeff Bailey: There's a way to lose more slowly.
czwartek, 12 kwietnia 2012
sobota, 31 marca 2012
{piekło świata}
"I tak bohaterowie tej apokaliptycznej baśni trafiają w sam środek burzliwej noc, pełnej widm i wyrzutów sumienia, gdy rzeki wychodzą z brzegów, a błoto zdaje się zatapiać wszelką nadzieję". Jak Bóg przykazał, Niccolò Ammaniti
niedziela, 29 stycznia 2012
A man from earth
I walked, I paused, I ran. I stopped to listen, I waited. I hid, I skulked. I stared at the stars. Sometimes I died.
wtorek, 08 listopada 2011
... jak zjawa niedokończonego szczęścia...
![]() Wysiadł z samochodu i uderzyła go fala zimna, znacznie bardziej przenikliwego niż w mieście; przez kilka minut spacerował po wyasfaltowanym parkingu. Patrząc na tytanową skrzynię na dachu samochodu, nagle uprzytomnił sobie, po co właściwie jedzie, i pomyślał, że teraz, gdy wszystko jest skończone, może Houellbecqa przeczytać. Ale co jest skończone? Już zadając sobie to pytanie, znał na nie odpowiedź i zrozumiał, że Franz miał rację: Michel Houellbecq, pisarz pozostanie jego ostatnim obrazem. Zapewne będą mu jeszcze przychodzić do głowy pomysły na obrazy, marzenia o obrazach, ale nigdy nie znajdzie dostatecznej energii i motywacji, aby nadać im kształt. Jak mówił Houellebecq, opowiadając o swojej karierze powieściopisarskiej, można robić notatki, próbować składać zdania, lecz aby zabrać się za pisanie opowieści, trzeba poczekać, aż się wszystko stanie zwarte i niezbite, aż pojawi się autentyczna konieczność. Człowiek nigdy sam nie decyduje o pisaniu książki, dodał; książka jest jak blok cementu, który zaczyna tężeć, a możliwości działania autora ograniczają się do bycia na miejscu i czekania w rozpaczliwej bezczynności, aż proces powstania książki sam z siebie się rozpocznie. W tym momencie Jed zrozumiał, że nigdy już bezczynność nie będzie dla niego źródłem rozpaczy, a obraz Olgi wrócił do jego pamięci jak zjawa niedokończonego szczęścia... Mapa i terytorium, Michel Houellebecq
środa, 02 listopada 2011
Po co religia?
Co tak naprawdę wynika z bardzo wątpliwego naukowo stwierdzenia, że 90% ludzi w Polsce uważa się za katolików? Przytaczanie tej quasi-wartości statystycznej miałoby sens, gdybyśmy rzeczywiście pozytywnie wyróżniali się na tle innych krajów, szczególnie tych mocno zlaicyzowanych, ale czy tak faktycznie jest? Nie wynika to z moich osobistych doświadczeń, a ponadto wiele utartych wyobrażeń o Polakach, to że jesteśmy krętaczami, że skorumpowani, że złodzieje, że zawistni - gdzie zatem jakieś wymierne oznaki tego rzekomego katolicyzmu w skali 9:10? Czy naprawdę jest się czym chełpić, czy prawie że histeryczne obrony krzyża, jak choćby Niesiołowskiego (czy mniej histeryczne, ale równie absurdalne, jak Hoffmana) świadczą na korzyść tej jedynie słusznej w polskim kraju religii? Podchodzę jednak z optymizmem do przyszłości, bo mam nadzieję, że może absurd tych wszystkich wydarzeń zdziesiątkuje (albo przynajmniej delikatnie uszczupli) armię wojujących katolików, a to byłoby już nie quasi-, ale prawdziwą, nie do przecenienia wartością. Poniżej przytaczam fragment bardzo ciekawej rozmowy z weekendowej Gazety Wyborczej, rozmawia Tomasz Kwaśniewski i dr Bartłomiej Dobroczyński. BD: Profesor Zbigniew Mikołejko powiedział kiedyś, (...), że Polacy są narodem obojętnym religijnie.
TK: JAK TO? BD: Wszystko wskazuje na to, że religia w Polsce to jest sposób budowania tożsamości narodowej. Powiedzenie "jestem katolikiem" znaczy więc tyle co "jestem Polakiem". W przeciwieństwie do Żyda, prawosławnego Rusa, niewierzącego Czecha czy protestanta Niemca. I niewiele ponad to. Religijność powinna pociągać za sobą pewien sposób działania. Badania pokazują, że w Polsce nie pociąga. Jak pytasz ludzi, czy wierzą w Boga, to większość odpowiada: "Tak". Podobnie się dzieje, gdy pytasz, czy jest się katolikiem. Ale jeśli popatrzeć na to od strony postępowania i etyki, to cały czas mamy antysemityzm, ksenofobię, homofobię, rasizm, przemoc domową, bicie dzieci, pedofilię, pogardę wobec obcych, pijaństwo, góry śmieci w lesie, brak odpowiedzialności na drodze - listę można by ciągnąć w nieskończoność. Druga strona to kompletny brak zainteresowań religijnych oraz wiedzy teologicznej.
sobota, 22 października 2011
Loving you.
I Love You je-t'aime/I-love-you
As she read these words, Madeleine was flooded with happiness. She glanced up at Leonard, smiling. With his finger, he motioned to her to keep going.The figure refers not to the declaration of love, to the avowal, but to the repeated utterance of the love cry. Suddenly Madeleine's happiness diminished, usurped by the feeling of peril. She wished she weren't naked. She narrowed her shoulders and covered herself with the bedsheet as she obediently read on.
Once the first avowal has been made, "I love you" has no meaning whatever... The Marriage Plot, Jeffrey Eugenides
piątek, 21 października 2011
Październikowy miesiąc książek
Ostatni rok minął w sporej mierze pod znakiem mieszkania, i niezliczonej ilości spraw, które się z mieszkaniem wiązały. Po przeprowadzce książki zyskały sporo miejsca, i w końcu zamiast walać się często mało składnie po różnych kątach poprzednich mieszkań, teraz mają nareszcie swoją stałą ścianę, choć już im mało, i negocjują więcej. A ponieważ największe wydatki mam już chyba za sobą, postanowiłem w miesiącu październiku zadośćuczynić faktowi, że przez ostatnie 12 miesięcy nie mogłem sobie pozwolić na księgarnianą rozrzutność (czy teraz mogę, to też bardzo rozsądne pytanie, które chyba pozostawię bez odpowiedzi). A zatem zaczęło się od nieoczekiwanego wyjazdu do Poczdamu na początku tego miesiąca, gdzie poza konferencją niewiele zobaczyłem, ale jednego popołudnia udało mi się wyrwać na kilka godzin do miasta. Nie polowałem na nic konkretnego, raczej na okazje, a takimi była trylogia graniczna Cormaca McCarthy'ego, którego znałem dotąd tylko z Drogi oraz To nie jest kraj dla starych ludzi, ale te dwie raczej wystarczą. O T.C. Boyle'u nie powiem wiele, ale jego nazwisko dość regularnie pojawia się w różnych miejscach książkowych, więc zaryzykowałem, najwyższy czas przekonać się samemu, czy warto czytać.
![]() ![]() W trakcie pobytu w Poczdamie zauważyłem na stronie Empiku ciekawą promocję, w ramach której można było zakupić trzy książki w cenie dwóch, więc czym prędzej prześledziłem katalog, decydując się na HHhH, o której ledwie co czytałem w magazynie Książki, a także - tematycznie przecież powiązanej - książce Łaskawe, która już od kilku lat znajdowała się na wirtualnej liście książek do przeczytania. Jako trzecią dobrałem Platformę, chyba dlatego, że poprzednie książki Houellebecqa mnie raczej nie rozczarowały (Cząstki elementarne, Możliwość wyspy), a słyszałem ciepłe słowa zachęty do Mapy i terytorium (o której jeszcze będzie). ![]() Równocześnie, Znak ogłosił jednodniową promocję na zakup każdej książki z rabatem 50%, więc potwierdziłem swą wierność Llosie, kupując Marzenie Celta. ![]() W końcu, oglądając parę świeżych i starszych wywiadów z Jonathanem Franzenem czy Davidem Fosterem Wallacem, postanowiłem zaopatrzyć się w dwie - jak wielu mówi - świetne powieści Jeffreya Eugenidesa, czyli Middlesex oraz The Marriage Plot, które właśnie otrzymałem. ![]() To już prawie koniec, jeszcze tylko w poniedziałek odbiorę w Empiku Mapę i terytorium, i chyba tym samym zamknę październikowy miesiąc książek. Gdyby tylko każdy miesiąc mógł tak wyglądać.. |
Archiwum
Zakładki:
Dźwiękowo
Fb
Filmowo
Książkowo
Zapiskowo
|